Polacy jeżdżą po tańsze paliwo na Słowację. „Nie wiem, co się u was porobiło”
Z końcem sierpnia przestał obowiązywać rządowy program „Ceny Paliw Niżej”. Jak podaje Wirtualna Polska mieszkańcy południa Małopolski, Śląska i Podkarpacia tankują na Słowacji, gdzie kilka miesięcy temu było odwrotnie. Władysław z Podhala zapewnia, że „wyjazd jest opłacalny”. Przy benzynie różnica wynosi 12 groszy na litrze, czyli koszt dojazdu. W przypadku diesla różnica między cenami wynosi 40 gr.
– Zatankowałem samochód, w którym mam 60-litrowy bak. Do tego napełniłem cztery 20-litrowe kanistry. Będę miał czym zalać traktor. Łącznie zaoszczędziłem 56 zł. Ktoś powie, że to niewiele, ale dla mnie całkiem sporo – skomentował mężczyzna. W przypadku trasy Zakopane – Żdiar i z powrotem wychodzi 50 kilometrów, więc tankowane samego auta jest nieopłacalne. Inaczej wygląda jednak sytuacja mieszkańców Jurgowa, Białki Tatrzańskiej czy Bukowiny Tatrzańskiej.
Kierowcy z Polski tankują na Słowacji. Wyjazd nie opłaca się wszystkim
Oni do granicy mają kilka km, więc mogą zaoszczędzić nawet 14 zł. Ci, którzy przekraczają granicę w związku z pracą, jak pracownicy hoteli, gastronomii, czy kierowcy firm transportowych, mogą oszczędzić 20 zł. – To jeszcze nie jest taki najazd jak wiosną, ale widać was tu naprawdę często – stwierdziła kasjerka stacji Slovnaft w Żdiarze. Kobieta przyznała, że „to jest trochę dziwne, bo przez ostatnie 10 lat paliwo niemal zawsze było tańsze w Polsce”.
– Sama jeszcze trzy lata temu jeździłam tankować do was, bo różnica była ogromna. Nie wiem, co się u was porobiło, że teraz jest drożej – i to już kolejny raz w tym roku – dodała. Na razie Słowacja nie wprowadziła żadnych limitów na tankowanie. W marcu obowiązywały dwie ceny: jedna dla własnych rodaków, a druga dla obcokrajowców z Polski, Czech, Węgier, czy Austrii. Po spadku cen u sąsiadów restrykcje wycofano.